Wpisy

Tak się kończy brawura i prędkość ( Buben123 )

Mam wrażenie, że robisz się na świętego..

@kwanty: Masz złe wrażenie, nie robię i nigdy się na świętego nie robiłem, przecież wyżej napisałem, że jeżdżę przepisowo, ewentualnie +10-20km/h, bo niektóre ograniczenia są zwyczajnie bez sensu. W mieście jeżdżę przepisowo, zatrzymuję się pieszym i poza ciągnikami i rowerzystami nie wyprzedzam nikogo na ciągłej? Nie jestem święty, ale nie mam też po prostu radochy ze świrowania na publicznych drogach. Widzisz w tym coś złego, że wolę wyjechać sobie 15 minut wcześniej, niż zapieprzać na złamanie karku?

raphi napisał wyraźnie, mocny motocykl był dla niego zbyt niebezpieczny, zrezygnował, przesiadł się na słabszy – za to gościa szanuje.

Nie, napisał, że nie ma pojęcia o jeździe, albo opowiada bajki o litrowych maszynach, bo uwierz, jak ktoś ma głowę na karku, nie będzie pisał głupot o ich nieprzewidywalności, jakie to nie są narwane i jak to im niewiele trzeba, żeby poszedł na koło, czy zerwał przyczepność, zupełnie tak samo jak i samochód, motocykl zrobi tylko to, na co mu pozwolisz, a że jest się mistrzem prostej i manetkę obsługuje 0-1, to i nie dziw, że się później takie głupoty opowiada ;).

Kto lubi motoryzację i nie łamie nigdy przepisów ten niech pierwszy rzuci kamień…

@kwanty: Szczerze? Gdzieś drugi rok posiadana prawa jazdy był dla mnie taki dość lekkomyślny, ale samemu miałem wypadek, co prawda niegroźny, ale niedługo potem reanimowałem gościa, któremu wyj!!$ł na czołówkę jakiś stereotypowy sebastian w golfie i wiesz…jakoś mi się odechciało, miałem 200KM w FWD, 270KM w RWD, 260KM i później 340KM w AWD i…i jeździłem dokładnie tak samo jak teraz 75 konną Fabią ;). Jak mnie nachodziło, żeby się poślizgać, albo się gdzieś wyżyć, płaciłem parę złotych i miałem cały dzień zabawy po płycie lotniska, ewentualnie jeździłem na jakieś kursy doskonalenia jazdy, czy trackdaye. Robienie sobie placu zabaw z publicznej drogi mnie zwyczajnie nie kręci bo mam cały czas w głowie, że to jednak publiczna droga 😉