Wpisy

Marcinkiewicz: wytrzymałem trzy lata małżeństwa, to wytrzymam więzienie xD ( temekx )

Gdyby to dotyczyło kogo innego to sam krzyczałbym, że za co alimenty skoro nie ma dzieci, pożycie trwało tak krótko, a była małżonka mocno ściemnia z tym swoim urazem.
Ale to dotyczy Kazia. Kazio: kiedyś bogobojny ZCHNowiec z mordą pełną frazesów jak skończył być figurantem w randze premiera i udawać prezydenta stolicy to wyobraził sobie, że jest „biznesmenem” (tak, to cytat z jego wywiadu jak zaczął pracę w PKO BP), potem dostał za zasługi synekurę w EBOR i jak poczuł trochę wolności i gotówki to zostawił chorą żonę z dziećmi dla świeżo poznanej młodszej i średnio urodziwej panny z zadupia. Kazio, żarliwy katolik, poza tym, że postanowił dzielić się ochoczo ze światem żenującymi szczegółami swojej wielkiej „miłości” ubzdurał sobie ponadto, że jest ekonomistą i zaczął pisać na onecie „Blog z Londynu”, gdzie raczył czytelników nieświeżymi, przepisywanymi pewnie z polskiej prasy (bo po angielsku Kazio nie bardzo) „prognozami” ekonomicznymi, które to były okraszane soczystymi komentarzami internautów wyzywających Kazia od starego capa. Stary cap załapał się jeszcze na dobrą fuchę w znanym banku inwestycyjnym, który to wykorzystał notes z telefonami Kazia do zarabiania dużych pieniędzy (prawdopodobnie również na spekulacjach na niekorzyść złotego polskiego), a jak stary cap przestał być użyteczny to Kazia wyp#??!?@ili.
Od tego czasu Kazio słynie z mądrzenia się w telewizji, jazdy na pożyczonych rowerach i nagrań z kibla z aneksem kuchennym. Wzbudzałby może politowanie gdyby nie był takim głupkiem.